Kwi 10, 2018

Newsa dodał in IV liga, Wyróżnione | 0 komentarzy

To nie była zemsta Iwana!!!

To nie była zemsta Iwana!!!

Nie milkną echa wysokiej wygranej Lubuszanina w IV lidze. – Porażka z rozpędzonym i kroczącym od zwycięstwa do zwycięstwa Lubuszaninem, była wliczona ale jej rozmiar i styl już nie – przyznają decydenci Iskry!

Trzy lata temu, dokładnie w październiku 2015, jeden z czołowych zawodników Lubuszanina – Paweł Iwanicki, nabawił się poważnej kontuzji. Uraz spotkał go podczas meczu w Szydłowie. Zerwane tylne więzadła, uszkodzona łąkotka boczna. Okres rekonwalescencji wówczas trwał i trwał. Praktycznie sezon 2015/2016 miał stracony.

Potem jednak, w każdym meczu z Iskrą strzelał gola. Był systematyczny. W miniona sobotę Paweł w meczu z Iskrą aż trzy razy umieszczał piłkę w siatce gości. Ów ofensywny pomocnik Lubuszanina mówi nam jednak, że wcale tego spotkania nie traktował w rodzaju zemsty.

Od tamtego feralnego meczu minęło sporo czasu. Raz, że czas leczy rany, dwa do nikogo nie mam pretensji. Starcie z Romanem Michorkiem było przypadkowe. Ale od tego czasu Iskra mi, jak widać, leży – uśmiecha się Paweł.

Lubuszanin Trzcianka wręcz zdemolował szydłowską Iskrę 7:1, prowadząc po 30 minutach 4:1. Ostre strzelanie, w stylu Cristiano Ronaldo, rozpoczął Mateusz Kaczor. Ów młodzieżowiec, to jak dotąd jeden z najjaśniejszych, wiosennych punktów w zespole prezesa Krzysztofa Bullera.

Od minuty gospodarze grali w ,,10” bowiem po starciu Altaira z Wichrem, boisko opuścił ten drugi.

Nie przeszkodziło to jednak miejscowym, którzy w drugiej odsłonie podwyższyli rozmiary wygranej.

 

Dodaj Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *