Sty 8, 2019

Newsa dodał in IV liga, Wyróżnione | 0 komentarzy

Orlande nie lubi śniegu

Orlande nie lubi śniegu

Zawsze marzył o Europie. Jego pierwsze zderzenie ze Starym Kontynentem, wiosną 2016 roku, nie było jednak najprzyjemniejsze. Na lotnisku w Gdańsku aż go cofnęło. Podczas, gdy w Afryce panowały upały po 40 stopniu w plusie, w Polsce była temperatura minusowa, a on był jedynie w t-shircie …

Orlande, dokładnie Lago Liade Orlande Kpassa, Iworyjczyk, rodak słynnego Didier Drogby, od początku sezonu zakłada trykot trzcianeckiego Hydro Lubuszanin. W pierwszych spotkaniach strzelał gole jak na zawołanie.
Podstawy piłki nożnej doświadczał w Akademii Sportowej Pepitre Abidjan, potem w juniorskim zespole RFC Yamoussoukro.. Futbol jest dla niego wszystkim. Poświęca mu dotychczasowe życie.
W Trzciance jest rozpoznawalny. I to nie tylko ze względu na kolor skóry.
Na pasach pomaga bezpiecznie przejść staruszce, w sklepie nikt się już nie dziwi, gdy pomoże spakować innej schorowanej osobie zakupy.
Polubił miejscowa kawiarenkę Tę ,,Pod Jelonkiem” Czuje się tam swojsko. Tym bardziej, że Magdalena świetnie mówi po angielsku.
– W Polsce nie jest łatwo żyć. Zarówno w dużym jak i w małym mieście – jak Trzcianka. Ale ja myślę tylko o futbolu. Na tym się koncentruję – mówi Orlande.
Chciał do Europy. W Polsce na lotnisku w Gdańsku, kiedy z afrykańskich upałów trafił na polski zimowy klimat, nie był jednak zadowolony. Wręcz zatrwożony.
Podobnie było na pierwszym treningu. Na śniegu. Raz, że zimno, dwa nie czuł się stabilnie. Potrzeba była przyzwyczajenia się do nowych warunków.
Ale dał radę. Nie kusi go żadna Anglia, Niemcy czy Francja. Gra w Polsce. Gra dla Lubuszanina.
W Trzciance jednak wielu zastanawia się, czy ciemnoskóry zawodnik jeszcze wiosną będzie strzelał dla Lubuszanina …

*
Grał już na trzech kontynentach. Po występach w Pepitre Abidjan (stolica Wybrzeża Kości Słoniowej) i RFC Yamoussoukro, zagrał w Tajlandii, dokładnie w Phattalung FC i Pattani FC, gdzie wypatrzył go Mirosław Tłokiński.
Tłokińskiego nie trzeba zbytnio rekomendować. To jeden z najbardziej znanych futbolistów złotej ery łódzkiego Widzewa. Do dziś wielu pamięta jego bramki, które w meczu z Liverpoolem dały polskiej drużynie historyczny awans do półfinału Pucharu Europy.
Tłoczek mówi, że nie jest żadnym menagerem Orlande. Po prostu wypatrzył go i się nim zaopiekował, aby nie zginął w Europie.
Na dzień dobry polecił go czwartoligowej drużynie Stolemie Gniewino.

*
W 12 meczach Orlande strzelił tam 9 goli. Obserwujący mecze IV ligi trener Drutexu zapragnął by ten występował w Bytowie. Ale zanim trafił do II go ligowca, na krótko, ze względów proceduralnych, wyjechał do Szwajcarii.
W II lidze zadebiutował, ale na stale miejsca w podstawowej jedenastce Bytovii nie zagrzał.
Tłokiński polecił go więc Lubuszaninowi. Prezes Krzysztof Buller przystał na warunki. Trzeba zaznaczyć, iż piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej nie kosztował tzw. odstępnego.

*
Z początkiem sezonu, w zmodernizowanej IV lidze, nowy nabytek LUBU spisywał się wręcz rewelacyjnie.
Praktycznie czego się nie dotknął wszystko wpadało do sieci. W 9 meczach Orlande strzelił 14 bramek. Zdecydowanie usadowił się w czołówce listy najskuteczniejszych zawodników IV ligi Wielkopolskiej.
Trzcianka była zachwycona. Ale od 10 kolejki coś się zacięł.  Trener Lubuszanina posadził go na ławce .
Wchodził na boisko na końcówki meczów. Nie był już sobą. Do końca rundy nie strzelił już gola.
Tłokiński nie ma złudzeń. – Skoro jest jak jest w Trzciance, nie będę ukrywał, że zawodnikiem tym zainteresowanych jest kilka klubów. Nawet tych z I i II ligi. Właśnie analizuję ewentualną zmianę barw klubowych przez Orlande.
– Nie zamierzmy pozbywać się tego zawodnika. Jesteśmy na pierwszym miejscu. Trener ma swoje zasady, swoje spojrzenie na zespół i my w to nie ingerujemy. Chcemy jednak by Orlando u nas został – przekonuje prezes Krzysztof Buller.

*
Zakłada koszulkę z numerem 9. Nie jest wielkim fanem danego zespołu, ale z przyjemnością ogląda mecze Manchesteru United.
Wierzy, że dzięki futbolowi jego życie nabierze lepszego ,,kolorytu”
Niebawem przygotowania do rundy wiosennej. Orlande cieszy się, że aura raczej sprzyjająca, bo ona naprawdę śniegu nie lubi.

Dodaj Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *